W ogóle z debiutami polskich muzyków, szczególnie raperów jest nieco dziwnie. Najczęściej jest tak, że raperzy nie biorą się znikąd; chłopak, który jara się rapem zaczyna pisać swoje pierwsze teksty, potem rapuje do lustra, nagrywa pierwsze kawałki, rozsyła po kumplach. Jeśli się spodoba, dalej pracuje nad sobą, zaczynają się pierwsze nagrywki w większym gronie, gościnne występy w numerach innych ekip i występy na małych lokalnych scenach. Jak młody jest dobry zaczyna grać supporty, zauważają go poważniejsi gracze, zawiązują się znajomości, które prowadzą do featuringów z raperami z mainstreamu. W międzyczasie chłopak nagrywa swoje pierwsze nielegale, epki, mixtape'y. W końcu przychodzi czas, że wytwórnia, w której sporo do powiedzenia ma zaprzyjaźniony raper, postanawia wydać na legalu album takiego młodziaka i dać mu szansę wypłynąć na większe wody. Ale czy można go wtedy nazwać debiutantem? Po tych kilku latach szlifowania talentu na scenach i na nielegalnych nagrywkach?
Takim debiutantem jest właśnie VNM. Chłopak ma niesamowite flow, świetną technikę i bardzo dobre, celne i ostre pióro. Pracował nad tym długie lata nagrywając w sumie dziesięć własnych produkcji i biorąc udział w niezliczonych projektach innych raperów. Możemy go na przykład usłyszeć na PROSTO Mixtape 600V, gdzie obok Sokoła jest jednym z gospodarzy.
W tym roku, dokładnie 17 stycznia VNM będzie miał swój oficjalny debiut. Światło dzienne ujrzy jego najnowsza produkcja, która będzie opatrzona wszelkimi przepisami dotyczącymi praw autorskich. Znaczy to, że ściągając ją z Internetu po prostu okradamy VNM'a. Krążek będzie zatytułowany De Nekst Best.
Oprócz naszego debiutanta usłyszymy na nim Tomsona, Pezeta, Mesa, Pyskatego, Włodiego, Nigera, Boxi, Natę oraz chłopaków z HIFI Bandy.
Album ukaże się 17 stycznia 2011, ale już teraz można składać preordery, wystarczy kliknąć tutaj
. Jedynym jak na razie kawałkiem promującym płytę De Nekst Best jest utwór zatytułowany To mój czas
.