Na początek podkreślmy, że Etos 2010 jest to płyta bardzo doświadczonego i jednego z najdłużej działających raperów na polskim rynku. Doszukiwanie się jakichkolwiek wpadek, niedoróbek czy błędów jest tu zupełnie bezcelowe. Vienio ze swoim stażem, jako producent i raper nie pozwoliłby sobie na takie rzeczy tworząc swój, jak by nie patrzył, debiutancki album.
Zgadzam się, że nie każdemu może podobać się wokal i flow, jaki prezentuje Vienio. Raper ma głos szorstki, chrypliwy i nie płynie on na bicie jak VNM, czy Pezet. Vienio bardzo wyraźnie separuje słowa, często przerzucając akcent na ostatnią sylabę, co sprawia wrażenie jakby się czasem zacinał w połowie wiersza. Ale można do tego się przyzwyczaić i dzięki temu jego rap, słowa i rymy są bardzo wyraźne i zrozumiałe.
Patrząc na Etos 2010 od strony tekstowej, to nie jest to płyta tematyczna jak Zapiski z 1001 nocy
, czy Czarny Wrzesień
. Nie ma żadnego klucza, według którego można by ułożyć poruszone na niej tematy. Choć tytuł wskazuje, co innego nie jest to album stricte moralizatorski. Pewnie... jest tu kilka takich kawałków, ale znajdziemy też numery takie jak Grill te sprawy, czy Inspiracje 2.Vienio zamierzał nagrać solową płytę od dłuższego czasu i myślę, że ciężko mu było przekazać wszystko, co chciał w tych pięćdziesięciu kilku minutach. Jest trochę zabawy, trochę z przeszłości, są przemyślenia i przestrogi oraz wskazówki na przyszłość, a także pozdrowienia dla nieuczciwych wydawców.
O to, aby utwory o różnej tematyce i niosące ze sobą inne, czasem sprzeczne emocje, nie gryzły się, dba muzyka. Prawie całość albumu Etos 2010 jest wyprodukowana przez Vienia. W kilku miejscach numery oddzielone są od siebie skitami, przez co płyta jest krótsza niż się wydaje czytając tracklistę. Ale to dobrze, gdyż nie nudzi nam się ciągnąc się w nieskończoność.
Kupując oryginał Etos 2010 dostajemy dwie płyty. Na jednej jest cały album, a na drugiej mamy kawałki instrumentalne oraz acapella. Powiem Wam, że muzyka bez zagłuszających ją słów brzmi naprawdę rewelacyjnie. Słuchając pierwszy krążek, wokal rapera wymusza na nas skupienie się na nim. Dopiero przesłuchując numery w wersji instrumental dostrzegamy kunszt Vienia, jako producenta. Tutaj, jak w przypadku tekstów, też jest różnorodnie. Przeważają elektroniczne brzmienia, ale są też żywe instrumenty i efekty specjalne. Polecam szczególnie kawałek Nie byłoby tu nas w wersji instrumentalnej; gdybym nie wiedział, że to Vienio, na autora wskazałbym Moby'ego.
Ogólnie album sprawia bardzo dobre wrażenie. Jest miły dla ucha, ale jednocześnie nie pozostaje obojętny dla świadomości. Nie jest to płyta do jednokrotnego odsłuchania. Z przyjemnością do niej wracamy. Być może jest to zasługa jego konstrukcji. W zasadzie każdy kawałek ma klasyczną formę, czyli składa się ze zwrotek i refrenów. Dzięki temu, te parę wersów, powtarzanych kilka razy w naszym ulubionym utworze zapada nam w pamięć i z chęcią wracamy do tego krążka, aby jeszcze raz zanucić znajomy refren razem z Vieniem.
Dla mnie osobiście płyta Etos 2010 to numer jeden w 2010 roku, ale przyznam się szczerze, że nie potrafię być obiektywny mówiąc o twórczości Molesty, bądź któregokolwiek z jej członków. Na zakończenie należy jeszcze wymienić innych artystów, którzy brali udział w tym projekcie. Byli to: Rahim, Fokus, L.U.C., Diox, Hades, Łona, Grubson, Kosi, Mystic Experienz, Sobota, Medium. Za skrecze odpowiada DJ Technik, natomiast na żywych instrumentach zagrali: Emili Jones (bas), Samohut (flet poprzeczny), Piotr Zabrodzki (gitary i klawisze), Konrad Wantrych (klawisz).
Klipy promujące album Etos 2010:
Nowe Bloki feat. Hades
Różnice feat. Łona, Fokus
Inspiracje 2 feat. Kosi