W jednym z wywiadów Szad Akrobata stwierdził, że w całym tym rap biznesie nie jest ważne, czy mówią dobrze, czy źle. Najważniejsze jest, że w ogóle mówią. W takim razie zaczynamy!
Złe jest na pewno to, że to Szad, a nie na przykład Michał Baryła, nagrał ten krążek. Wszyscy znamy tego rapera z Trzeciego Wymiaru, a Ci, którzy podobnie jak ja uważają twórczość tej ekipy za gówno, raczej nie kupią albumu 21 gramów podczas niedzielnego wypadu do Empiku.
3W kojarzy mi się z hip hopową wersją popowego boysbandu, który tak bardzo przerysowuje swoją przynależność do rapowej kultury, że aż stał się jej karykaturą. Chłopaki ciągle wyglądają jak z lat 90., z tym, że dziś każdy z nich ma ponad trzydzieści lat. Panowie! Peja chodzi w koszuli z Wistuli, Tede gustuje w sweterkach, popatrzcie też na Mesa, nie będę nawet wspominał o Ameryce, gdzie raperzy mają więcej garniturów w garderobie, niż moja kobieta par butów; pora zostawić spodnie baggy i kurtki w kamuflażu, ogolić się i obciąć paznokcie u stóp.
Za podobnie niedojrzały uważam ich rap. Chcą jednocześnie być ulicznikami z groźnymi, basowymi głosami oraz hip hopowymi poetami, używającymi wielu wyrafinowanych metafor, porównań i eufemizmów. Nie twierdzę, że nie można w ten sposób robić rapu, ale tej trójce po prostu to nie wychodzi.
Oczywiście wszystko to dotyczy również i Szada, ale czym innym jest pływać w całym szambie, a czym innym robić kawał dobrego gówna. Pomijając kwestię wyglądu, solowy rap Lirycznego Akrobaty wygląda zgoła inaczej. Na krążku 21 gramów mamy, co prawda numer zatytułowany Głos na nie, którego przekaz mówi nam, że jeśli z nim zadrzemy to oberwie nam się od niego i jego ziomków, ale reszta płyty jest już mocno liryczna.
Mamy nawet tak osobiste kawałki jak Dług czy Patrzę jak idziesz. W ogóle cała płyta 21 gramów wydaje się być wybiórczą biografią z życia Szada połączoną z lirycznymi przemyśleniami nad jego dotychczasowym torem, choć nie do końca można stwierdzić, które rymy oparte są na faktach, a które powstały tylko i wyłącznie w głowie rapera, jak na przykład Witam Na Komnatach. Mylące też bywa częste zmienianie osoby opowiadającej daną historię z pierwszej na trzecią i odwrotnie.
Oczywiście, jak na debiutancką płytę solową przystało, nie zabrakło opowieści jak to Wszystko Zaczęło Się Od Czystej Kartki. Na uwagę zasługuje również Szukając drogi do Zion, w którym usłyszymy nutkę reggae. Jednak numerem jeden jest dla mnie utwór Rzeka, w którym mamy trzy różne historie połączone wspólnym morałem zawartym w refrenie. Myślę, że każdy z nas zetknął się choćby z jedną z przedstawionych tu opowieści.
Tutaj dochodzimy do konstrukcji płyty. Na album 21 gramów składa się dwadzieścia jeden ścieżek, z czego mamy tu intro outro oraz jeden skit. Większość numerów ma klasyczną budowę: zwrotka - refren - zwrotka - refren... przez co płyta brzmi dłużej, jednak nie ma tu tak dużo rymów jak może nam się wydawać słuchając krążka, którego całkowita długość to prawie 75 minut. Jeśli raperowi nie udało się stworzyć sensownego refrenu, to do pracy wchodzili DJ'e serwując nam między zwrotkami popisy turnbalizmu i samplowania. Przykładem takiego sztucznego wydłużania czasu płyty jest, bardzo dobry zresztą, utwór Bagażowi.
Płyta jest trochę długawa, ale nie nudzi się po odsłuchaniu połowy, głównie dzięki zróżnicowanym podkładom, za które odpowiadają DJ Creon, DJ Qmak, DJ Phast, Amat i Bedwaem.
Uważni czytelnicy zorientowali się już, że płyta ta przypadła mi do gustu, choć podchodziłem do niej z delikatnym niesmakiem. Wszystko przez Szada. Chłopak powinien wydać 21 gramów pod jakimś niekojarzącym się z Trzecim Wymiarem pseudonimem. Wówczas uzyskałby o wiele większy wynik sprzedaży niż obecny, gdyż jako Szad Akrobata może liczyć tylko i wyłącznie na wsparcie fanów 3W.
sprawdźcie klipy promujące krążek 21 gramów
Dług
Panu dziękuj