I owszem. Album ten jest wyjątkowy nie tylko dlatego, że wywołuje deszcz. Jest on bardzo lekki i przyjemny w odsłuchu, jednocześnie niosąc, dla słuchacza, który zagłębi się w słowa Gurala, pewien przekaz, głębszy sens, który jest uzupełnieniem muzyki i beatów.
Mógłbym opisywać tą płytę utwór po utworze, poddając analizie każdą zwrotkę i podkład. Uważam jednak, że nie będzie to dobrym rozwiązaniem, gdyż Totem Leśnych Ludzi
istnieje jedynie jako całość. Każdy kawałek z osobna ma sens jedynie w połączeniu z resztą. Są oczywiście single zatytułowane kolejno Palę Majki
i Betonowe Lasy Mokną
, jednak słuchając ich z innymi numerami, nabierają zupełnie nowego znaczenia i brzmienia.
Muzyka na początku sprawia wrażenie jakby była troszkę za cicha. Jest pomieszaniem beatów, sampli i scratchy. Niby nic szczególnego, ale podkłady są naprawdę dobrze dobrane do charakteru całej płyty i wokalu Gurala. Gdzie niegdzie ma się wrażenie jakby było słychać prawdziwe przygrywki północno amerykańskich Indian grane pod plemiennymi totemami. Wszystko to bardzo dobrze współgra z ochrypłym, basowym głosem Gurala uzupełniając i tworząc jednocześnie tło pod niesamowite rymy.
Teksty są idealnie dopracowane. Bogate i wyszukane słownictwo, nietypowe porównania i metafory świadczą o tym, że słowa nie zostały spisane na kolanie podczas jazdy tramwajem przez miasto. Raper musiał spędzić wiele godzin nad kartką, z długopisem w ręku, żeby uzyskać taki efekt. Należy tutaj znów zwrócić uwagę na spójność całego krążka. Treści poszczególnych utworów połączone w całość tworzą jedną historię mówiącą o świecie, ludziach na nim żyjących i o samym Guralu.
Podsumowując jest to bardzo dobra produkcja, być może najlepsza w tym roku i jedna z lepszych, w kończącej się już, pierwszej dekadzie XXI wieku. Co ważniejsze, możecie jej posłuchać całkowicie za darmo i w całości na oficjalnym kanale donGURALesko na YouTube
.